wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 8.: cz.2


Tak naprawdę to nigdy nie lubiłam szpitali. To miejsce kojarzyło mi się z krwią - na której widok od razu robiło mi się słabo - bólem i śmiercią.

Wizja spędzenia tu kilku tygodni wydawała się być mi obłędna, jednak wiedziałam, że to ważne dla Kate. Poza tym Liam jest moim przyjacielem, więc to oczywiste, że muszę

być przy nim kiedy się obudzi. Pierwszy dzień, kiedy ruda zadzwoniła po mnie, był okropny. Moja mama została w samochodzie, więc napisałam do niej smsa z wyjaśnieniem i

kazałam jej wrócić do domu. Ja i Katelynn przesiedziałyśmy całą noc pod salą chłopaka. Przede mną moja przyjaciółka zadzwoniła po rodziców Liam'a, którzy byli na jakiejś

ważnej konferencji w Nowym Jorku. Z tego co zrozumiałam jego mama pracowała jako kierowniczka dużej firmy.

Pamiętam, że kiedy ocknęłam się po szoku wywołanym tą dużą ilością nagłych informacji, musiałam uspokoić Kate. Dopiero kiedy podałam dziewczynie kubek wody i usiadła

spokojnie na plastikowym krzesełku mogła mi wszystko opowiedzieć. Byłam przerażona. Dla Niall'a to wszystko było zabawne. Miałam wrażenie, że Kate coś jeszcze przede mną

ukrywała. Jakąś dość ważną informację. Wtedy przypomniało mi się o tym sekrecie naszej szkoły. O tych niewyjaśnionych (przynajmniej dla mnie) zgonach.

- Potem zadzwoniłaś po karetkę? - spytałam. Uznałam, że nie powinnam ją o to wypytywać akurat teraz.

- Tak, przyjechała szybko. - otarła rękawem bluzy oczy. - Nie wyobrażasz sobie jakie to było straszne... Wygląd jakby był katowany parę miesięcy, a nie dwie minuty.

Zadrżałam.

- Powiedz mi - rozkazałam - co dokładnie powiedział ci lekarz?

- Nie może mi wszystkiego powiedzieć, ale zrobi wyjątek. - wyszeptała - Liam ma złamaną nogę, oprócz tego jest mocno poturbowany, więc ma mnóstwo siniaków i miał

wstrząs mózgu. Mówił coś jeszcze, ale nie zrozumiałam.

Zakryłam usta dłonią.

- Możemy go zobaczyć? - powiedziałam to niemal bezgłośnie.

Kate pokręciła głową. Zdenerwowałam się. Chciałam go zobaczyć. Rozejrzałam się po korytarzu na którym świeciło pustką. Przygryzłam delikatnie wargę, zastanawiając się

czy to co zaraz zrobie będzie mocnym podważaniem prawa. Westchnęłam pod nosem. Muszę to zrobić. Chwyciłam zdezorientowaną przyjaciółkę za rękę i pociągnęłam

w stronę sali Liama. Położyłam dłoń na klamce i jeszcze raz szybko rozejrzałam się. Popchnęłam drzwi i szybko weszłyśmy do środka, cicho zamykając je za sobą.

- To nie jest łamanie praw? - szepnęła do mnie ruda.

Posłałam jej wzrok, który mówił wszystko. Kate zamknęła usta. Podeszłyśmy do łóżka Liama. Zdałam sobie sprawę, że moja przyjaciółka miała rację. Li wyglądał koszmarnie.

Leżał prosto, przykryty do połowy jakimś kocem. Złapałam go dwoma palcami i przykryłam go, aż po szyję. Czułam ogromną gulę w gardle. Kate poprawiła mu poduszki.

- Heeej, Liam. - szepnęłam, siadając na niewielkim taborecie obok jego łóżka. - Mógłbyś się obudzić, łamiemy tu dla ciebie prawo.

Ruda uśmiechnęła się lekko i już miała pochylić się w jego stronę, kiedy usłyszałyśmy kroki. Zamarłyśmy obie, nasłuchując czy ktoś tutaj wejdzie.

Popchnęłam dziewczynę w stronę łóżka, dając znak, żeby szybko pod nie weszła. Wczołgała się szybko, po czym podkuliła nogi. Słyszałam jak wstrzymuje oddech.
Rozejrzałam się panicznie, szukając jakiegoś bezpiecznego miejsca do schowania się. Między ścianą, a dużą, białą szafą znajdowała się dość spora szpara. Ale czy na tyle duża bym się tam zmieściła? 
Postanowiłam zaryzykować. Wolałam to, niż zostać przyłapana przez personel medyczny. Wcisnęłam się! Ha! Cudem, ponieważ gdy właśnie wstrzymywałam oddech, drzwi otworzyły się. Nie widziałam kto wszedł, ani nie słyszałam żadnych kroków. Widziałam tylko czarne adidasy Kate. 
Nadal siedziałam cicho mimo, że nie słyszałam kroków, czyichś oddechów, ani głosów. Jakaś część mnie wiedziała, że ktoś jest z nami. Wyjrzałam jednym kątem oka zza rogu szafy. W ciemnościach zamajaczyły mi niebieskie tęczówki. W tym momencie wzrok intruza spoczął na mnie. Znieruchomiałam gotowa by skoczyć jak kocica na napastnika, jednak ten się tylko odwrócił i wyszedł. Drzwi zaskrzypiały, a odgłos odbijających się kroków zniknął. Wyszłam zza szafy niepewna co zrobić, więc podałam tylko dłoń mojej przyjaciółce by pomóc jej wstać.
- Widziałaś? - spytałam - Kto to był?
- Serio myślisz, że interesowała mnie twarz?! - krzyknęła szeptem - No wiesz, byłam przyciśnięta do ziemi.
Westchnęłam cicho i szybko wyszłyśmy z sali. Opadłyśmy na krzesła. 
- Na pewno był to mężczyzna. Widziałam jego buty. Granatowe Nike.
- W porządku. - powiedziałam po chwili. - Ciekawe czego chciał... - mruknęłam. 
- Sama nie wiem...
Przez parę minut siedziałyśmy obie w ciszy, zastanawiając się kto był tajemniczym gościem Liama i kto podobnie jak my włamał się do jego sali.  
***
Kolejne dni były katorgą. W tamtym momencie szkoła wydawała się być mi kompletną bzdurą, jednak Justyna mimo szczerych chęci, nie mogła pozwolić bym opuszczała zajęcia.
Postanowiłyśmy obie, że po szkole będzie mnie zawoziła do szpitala, gdzie odrobię pracę domową. To był warunek dla którego mogłam spędzać więcej czasu przy Liam'ie.
Zgodziłam się, no bo skoro dzięki temu mogłam zostać dłużej w jego sali to zrobiłabym to, byleby tam być. Jego rodzice przyjechali parę godzin po naszym incydencie. Porozmawiali chwilę z nami, a potem poszli do lekarza. Doktor zgodził się wpuszczać tylko i wyłącznie mnie, oraz Kate. Najwidoczniej urok mamy Liama zadział. Obie powoli traciłyśmy nadzieję, że Li się obudzi, ale i tak przyjeżdżałyśmy. Tak nam minęło dziewięć dni od wypadku.
     Jednego dnia poczułam się gorzej niż zwykle, od razu wiedziałam, że to nie kiepskie samopoczucie. Zadzwoniłam do Katelynn, żeby powiedzieć iż tym razem nie przyjadę, ale gdyby cokolwiek się stało ma od razu do mnie dzwonić. Po szkole pojechałam prosta do domu, żeby wskoczyć do łóżka. Nie miałam zamiaru chorować przez tydzień, kiedy byłam niezwłocznie potrzebna. Mama nafaszerowała mnie tabletkami, rosołem i herbatkami, a potem kazała mi leżeć w łóżku. Leżałam bezczynnie przez dobrą godzinę nie wiedząc co ze sobą zrobić. Co chwila sprawdzałam czy nie dostałam jakiejś nowej wiadomości od Kate.
W końcu pochłonęła mnie nuda. Chcąc ją jakoś zabić włączyłam serial, który wyszukałam wcześniej w necie. "The 100" wciągnęło mnie na tyle, że zdążyłam obejrzeć trzy odcinki. Gdy skończyłam spojrzałam na zegar wiszący na ścianie, pokazywał on godzinę siedemnastą.
Wygramoliłam się ze swojego łóżka i założyłam na nogi moje ogromne psie klapki. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do salonu, gdzie rzuciłam się jak gdyby nigdy nic na sofę, nadal trzymając kurczowo w ręku komórkę. Włączyłam telewizor, a parę minut później zasnęłam.
Obudziłam się pół godziny później dokładnie wtedy kiedy usłyszałam trzaśnięcie drzwi, rozciągnęłam się po czym wymamrotałam głośno:
- Już wróciłaś, mamo? 
Odpowiedziała mi cisza. Zaniepokojona odwróciłam się na kanapie, a wtedy ciszę przerwał mój ostry jak brzytwa krzyk... 
________________________________________________________________________________
Witam! 
Piszę tę notatkę, uparcie zamykając wszystkie wyskakujące i irytujące mnie reklamy, ugh.
Nie cierpię pisać rozdziały na obcych laptopach..
Przepraszam pierwszy akapit, nie wiem dlaczego co chwila oddzielony jest enterem, u mnie w poście jest dobrze. Mam nadzieję, że nie będzie wam to aż zanadto przeszkadzało.
A teraz pytanie główne: Jak Wam się spodobało? Jakieś uwagi, podejrzenia? Whatever. 
Jestem ciekawa Waszej opinii.
Kocham xx

See ya,
Ana ♥

10 komentarzy:

  1. Kochana, musiałaś skończyć akurat w tym momencie? Co prawda domyślam się kto tam mógł być i w szpitalu i w domu, ale no weźźźź...
    A tak to rozdział piękny ^^
    Do nn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. O jezu, Niall zabije cie ! Rozdzial boski

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział :) szkoda, że rozdziały są takie krótkie :( z niecierpliwością czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, pozostawia nas w napięciu. Racja fajnie by było jak rozdzialy byly by dluższe jednak swietnie,że wgl tu z nami jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rodzial czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, a więc postaram się pisać dłuższe rozdziały :)
    Love xx

    OdpowiedzUsuń
  7. O mój jezuu ten blog jest genialny po prostu go kocham ... 💜💜 mogłabyś mnie informować na Twitterze @AnetaChmiel01

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej hej hej kochana !" ;D
    Zapraszam cie na mojego nowego bloga "Now is good" .Jest troche inny od poprzednich , Zac Efron w roli glownej :D
    www.niech-bedzie-teraz.blogspot.com

    Licze na twoj komentarz i opinie (::

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy