poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 4. 'Projekt'

Weekend kończy się za szybko, pomyślałam, kiedy w poniedziałek rano zadzwonił mój budzik.
Już od pierwszego momentu, kiedy otworzyłam oczy wiedziałam, że ten dzień nie będzie dobry.
Wstałam lewą nogą i współczułam osobom, które będą musiały dzisiaj ze mną wytrzymać.
Coś czułam, że ten dzień nie będzie moim najlepszym mimo, że weekend spędziłam nieźle.
No nieźle, jak udawało mi się zapomnieć o tej tajemnicy. Nie rozumiem czemu wszyscy tak ją przede mną ukrywają. Nie jestem cykorem.
No więc, dzisiejszego dnia wstałam późno. Byłam na siebie zła, bo przegapiłam jedną lekcje, a co gorsza byłam wściekła na Justynę. Wiem, że to nie jej wina, ale przyzwyczaiła mnie do tego jej budzenia. Niechętnie zwlokłam się z łóżka. Jakoś nie śpieszyło mi się na tą pierwszą lekcję, w końcu połowa przeminęła. Odsunęłam firankę i wyjrzałam za okno, to co tam zobaczyłam jeszcze bardziej zepsuło mi humor. Śnieg. Wszędzie głupi, biały, puchaty śnieg. Zadrżałam, kiedy poczułam napływającą falę zimna. Nienawidzę śniegu. Nie lubiłam tego białego czegoś już w Polsce. Ogólnie nie przepadałam za zimą.
Ze złością zasunęłam zasłony, żeby zakrył mi ten okropny widok. Szybko wskoczyłam w pierwsze lepsze ubrania, po czym założyłam plecak i zbiegłam na dół, o mało nie zabijając się na schodach. Ta, jak już mówiłam, ten dzień będzie przerąbany.
 - Mamo! - krzyknęłam, a mój głos jak echo odbił się od ścian salonu.
Byłam zaskoczona, bo moja rodzicielka rzadko wychodziła rankiem. No chyba, że do sklepu po świeże bułki. Do pracy wychodziła na dziewiąta, albo dziesiątą to zależy.  Mama pracuje na poczcie. Sortuje listy i paczki. Ale to na razie. Ma nadzieję, że dostanie awans i jakieś wyższe stanowisko. 
- Walić to, wychodzę. - wymamrotałam i wyszłam z domu.
Stałam przed budynkiem, po czym uniosłam głowę. Płatki śniegu opadały mi na twarz.
Skrzywiłam się i ruszyłam wolno w stronę szkoły. Nie śpieszyło mi się, bo do drugiej lekcji zostało mi dwadzieścia minut. Mniej więcej po dziesięciu minutach byłam na miejscu. Usiadłam tam, gdzie w piątek z Kate, czyli na ławce niedaleko boiska. Wyciągnęłam podręcznik z historii i zaczęłam powtarzać daty. Mamrotałam wyrażenia, po chwili sama sobie na nie odpowiadając. Na dworze nie było zimno, a na szczęście miałam nad głową daszek, dzięki czemu śnieg nie spadał mi na twarz. Nikt nie mógł mnie tutaj znaleźć. Bo wszyscy siedzieli na lekcji, albo w szkole. No, przynajmniej ci normalni.
W jednej chwili usłyszałam skrzypienie i ławka omal nie wpadła w zaspę. Zatrzasnęłam książkę, spoglądając jednym okiem na sprawce. Westchnęłam poirytowana.
- Czy naprawdę musisz mnie prześladować? - wymamrotałam, chowając książkę do plecaka.
- Z tego co wiem to ta ławka nie jest wyłącznie na twoją własność. - parsknął, siadając po turecku na ławce. Czy mi się zdaje czy zgrywał luzaka?
- Ależ ja ci nie zabraniam tu siedzieć. - wykrztusiłam, spuszczając wzrok na swoje splecione dłonie. Chłopak za długo się we mnie wpatrywał przez co czułam się nieco skrępowana. - Tylko chcę się dowiedzieć czemu za mną chodzisz. 
Blondyn wzruszył ramionami.
- Jako nieliczna zwróciłaś moją uwagę. - uśmiechnął się szeroko.
Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, a po chwili je zamknęłam. 
- No więc... - zaczął. - Chodzisz na angielski do profesor Mikealson?
Kiwnęłam głową, nic nie mówiąc.
- No to mamy razem lekcje.
Nie odpowiedziałam. Założyłam nogę na nogę.
- Jakbyś w ogóle na nie chodził. - warknęłam.
Niall uniósł brew. 
- Jesteś obrażona?
Zacisnęłam zęby. Mógł dać spokój. 
- Wyglądasz słodk... - w tym momencie zabrzmiał dzwonek. 
Zerwałam się z ławki i ruszyłam w stronę wejścia do szkoły, o mało nie wpadając zaspę. 
Potknęłam się i już miałam wylądować w puchu gdy poczułam jego dłoń na nadgarstku.
- Dziękuję. - wymamrotałam. 
Uśmiechnął się lekko, po czym przesunął rękę na moją dłoń. Spojrzałam na nią speszona. Co to miało być? Uniosłam wzrok na chłopaka. Patrzył się na mnie szeroko otwartymi oczami. Poczuł tą samą iskrę?
Speszona wyrwałam się, po czym wbiegłam do szkoły, oglądając się za ramię.



***
 Od razu kiedy znalazłam się w szkole zostałam szczegółowo wypytana dlaczego mnie nie było na pierwszej lekcji. Musiałam opowiedzieć Kate o moich poranku, ale pominęłam spotkanie z Niall'em. Wiem, że dziewczyna zdenerwowałaby się. Według mnie on nie jest taki zły jakiego gra. Założę się, że to tylko maska, którą zakłada gdy gdzieś wychodzi.
Muszę to sprawdzić, ale tak, żeby Liam i  Katelynn tego nie widzieli.
Teraz siedziałam na angielskim, robiąc notatki i w ogóle nie słuchając nauczycielki. Moją głowę zaprzątał chłopak. Tysiąc, jak nie milion pytań cisnęło mi się na język. Poza tym wiedziałam, że muszę trzymać się od niego z dala, ale tak się nie dało. Był słodki i naprawdę nie rozumiem czemu wszyscy tak na niego reagują. No tak, ma ten kolczyk w wardze i setki tatuaży, ale to nie znaczy, że ma być dyskryminowany. O Boże, po za tym czemu się nim martwię? Co się ze mną dzieje?! Nigdy nie broniłam przestępców. 
- Julia, co się dzieje? - spytała mnie szeptem Kate, kiedy oderwałam wzrok od zeszytu. - W ogóle mnie nie słuchasz.
- Wszystko w porządku, po prostu.... mam zły dzień. - odpowiedziałam jej cicho.
Wtedy nauczycielka stanęła na środku klasy. W ręku trzymała słoik w którym znajdowały sie malutkie karteczki.
- W słoiku, który trzymam znajdują się wasze nazwiska. - Wybiorę dziesięciu z was. Podejdziecie i wylosujecie osoby z którymi będziecie w parze przy projekcie o Szekspirze. Macie na tą pracę aż dwa tygodnie. No to może zacznijmy od... - kobieta rozejrzała się po sali. - Nowak?
Podniosłam wzrok, po czym niechętnie wstałam. Podeszłam do profesorki, wkładając rękę do środka. Proszę, żeby to nie był Niall, proszę, żeby to nie był Niall. - powtarzałam jak mantrę.
Podałam kartkę nauczycielce, która rozwinęła ją i głośno przeczytała:
- Panna Nowak będzie pracowała z panem Horanem.
- Kurwa. - wymamrotałam.
- Proszę? - wysapała zszokowana. 
- Nic, przepraszam. - pokręciłam głową, po chwili odszukując wzrokiem chłopaka. Podniósł kciuk do góry i nie wiedziałam czy cieszy się z tego, że będziemy razem czy dlatego, że prawdopodobnie odwalę całą robotę.
 ***
Kiedy zabrzmiał dzwonek wyszłam szybko z sali, kierując się w stronę szatni. Zbiegłam po schodach i o mało nie wpadłam na jakąś obściskującą się parę. Stanęłam jak wryta. Speszona odwróciłam wzrok i już chciałam zawrócić, kiedy ujrzałam ich twarze.
- K-kate? - wyjąkałam. - L-liam?
Oderwali się od siebie zaskoczeni moich widokiem.
- Ja... Ja.. Ugh..- poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, a po chwili szłam korytarzem obok Niall'a. 
- Dziękuję. - wymamrotałam kolejny raz.
- Za dużo mi dziękujesz. - uśmiechnął się. - Cieszę się, że jesteśmy razem w projekcie.
- Uhm. - mruknęłam.
- Kiedy się spotkamy i omówimy wszystko?
Podniosłam na niego wzrok. Mówił poważnie?
- Możemy jutro... - powiedziałam cicho. Zbyt cicho. Jakbym się czegoś bała. - U mnie.
- Czemu nie. - odpowiedział. - W takim razie do zobaczenia.
Stanęłam w miejscu i patrzyłam jak chłopak odchodzi.
***
Odkluczyłam drzwi. Weszłam do środka, po czym ściągnęłam buty, ciskając je w kąt. 
Kiedy weszłam do środka, do salonu, poczułam zapach szarlotki. Wbiegłam do kuchni i to co zobaczyłam wprawiło mnie w osłupienie. 
- M-mamo...
Moja matka siedziała na blacie, a między jej nogami znajdował się jakiś facet, który całował ją namiętnie w usta. Moja rodzicielka trzymała go za szyję, a kiedy usłyszała mnie, odwróciła głowę w moją stroną przestraszona. Wtedy ten mężczyzna podniósł głowę.
- Profesorze? - wymamrotałam. - O Boże. - zakryłam twarz dłońmi i wbiegłam na górę do pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi i zamykając je na klucz.
To naprawdę nie jest dobry dzień. 

5 komentarzy:

  1. O jejku, ale się porobiło :o
    Ta scenka z tą ręką. Awww :3
    Niall z Julią w projekcie :3 Świetnie ♥
    Hmm.. Kate i Liam... Hmm.. Okej, ciekawie.
    Mama z panem profesorem.. mm :D

    Roksana xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś świetna jak twoja przyjaciółka Roksana. Blog masz świetny jedyna wada? Za krótkie posty :D Pozdrawiam i życzę weny twórczej :) <3

    OdpowiedzUsuń
  3. To się porobiło.
    Zarąbisty rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. Scenki Niall - Julia BOSKIE ! <3
    Uuu grubo . . . matka Julii i jej profesorek ? Ohohoooo :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy