czwartek, 31 lipca 2014

♥ Prolog



- Przywitajcie ciepło naszą nową uczennicę, Julię. – powiedziała profesorka, stojąc przy tablicy i uśmiechając się lekko w moją stronę.
Klasa do której zapisała mnie moja mama, wydała z siebie cichy pomruk, ni to śmiech, ni to parsknięcie. Postanowiłam to zignorować, udając, że jestem podekscytowana i pełna energii, oraz gotowa na nowy rok.
- Może opowiesz nam coś o sobie? – spytała jakaś blondynka, która nie była najpiękniejsza, ale jej dekolt skutecznie to wynagradzał.
- Och, tak. – uśmiechnęła się panna Caverfish. – Doskonale, Caroline.
Tą prośbą obie zbiły mnie z tropu. Nie byłam osobą, która lubiła mówić o sobie. Ba, byłam i jestem typem słuchacza. Jednakże chcąc zrobić dobre wrażenie, wypadałoby coś powiedzieć. Przygryzłam wargę zastanawiając się co mogłabym ciekawego o sobie powiedzieć? To, że przeprowadziłam się z Polski do Anglii tylko dlatego, że moja mama nie mogła wytrzymać w tym kraju przez rozwód z ojcem? Że jestem maniaczką seriali, książek i forum? Że uwielbiam grać w gry i jeździć na rowerze całymi dniami?
Patrząc na dziewczyny siedzące w sali, mogłam tylko pomarzyć o jakiejkolwiek przyjaźni. Siedziały zbite w jakieś stada i patrzyły na mnie swoimi małymi, skośnymi, umalowanymi oczami. Jedne z pogardą, drugie z wyższością. Dobrze wiedziałam, że ich jedynym zajęciem było przebywanie na całonocnych imprezach, albo oglądanie durnych serialów jak Moda na Sukces.
Mimo wszystko postanowiłam pozostać sobą i to czy mnie polubią, czy nie to ich sprawa.
- No więc przeprowadziłam się tu z Polski. – zaczęłam niechętnie opowiadać o swoim marnym życiu. – Lubię oglądać seriale… - tutaj, blondyneczki uniosły brwi. – Typu Teen Wolf, albo Pamiętniki Wampirów…
- Fuj. – parsknęła jakaś niska brunetka, siedząca w rogu Sali.
- Patrząc na ciebie, przychodzi mi na myśl to samo słowo. – warknęłam, a cała klasa parsknęła śmiechem.
 - Cisza, pozwólcie mówić dalej koleżance. – profesorka uniosła dłoń w geście uciszenia. – Dzięki temu będzie nam łatwiej złapać kontakt i lepiej  współpracować przez następne trzy lata. 
Przewróciłam oczami, jakoś niespecjalnie zachęciła mnie do dalszego opowiadania. 
Rozejrzałam się po sali, której uczniowie przyglądali mi się z nieukrywaną ciekawością. 
Większość klasy stanowiły dziewczyny, które jak mówiłam, były kopalnią makijażu, przez którą mogłabym przekopywać się parę lat. Jedynie jedna z nich wyróżniała się w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miała długie rude włosy, przypominały mi płomienie. Patrzyła na mnie z lekkim uśmieszkiem, nie pogardliwym, a przyjacielskim. Miała piękne zielone oczy, oraz mały zadziorny nos na którym gościły liczne piegi. 
Dziewczyna siedziała w rogu sali, przy oknie. Miejsce obok było puste i miałam nadzieję, że to ja będę mogła je zająć. 
Chłopacy wydawali się być w miarę normalni, przynajmniej większość. W oczy rzucił mi się jeden brunet siedzący przed rudą. Oni jedyni wydawali mi się... ogarnięci.
- Czy mogłybyśmy to pominąć? - spytałam z niechęcią. - Wolałabym już usiąść. 
Nauczycielka spojrzała na mnie z ukosa, jak na ufo. Zdziwiłam się jej reakcją, lecz starałam się tego nie okazać. Zachowałam kamienną twarz, czekając na jej odpowiedź.
- Dobrze. - skinęła głową, po czym chłodno oznajmiła: - Usiądź obok Kate. - wskazała machnięciem ręki rudą.
"Yeah!", krzyknęłam w myślach. "Może ten rok nie będzie taki zły jak myślałam".
Uśmiechnęłam się delikatnie w jej stronę, co ona równie chętnie odwzajemniła. Przeszłam między ławkami w jej stronę, po czym odłożyłam torbę pod krzesło.
- Cześć, Julia. - powiedziała, opierając twarz na dłoniach. - Jestem Kate, tutejsza dziwaczka, a to Liam, tutejszy... - zawiesiła  głos, dając możliwość wypowiedzeniu się koledze.
- Tutejszy przystojniak. - parsknął.
Pokiwałam głową, czułam się nieco pewniej. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę. Nie sądziłam, że tak szybko zdołam nawiązać z kimś kontakt. 
   Mniej więcej w połowie lekcji, kiedy to notowałam zadania domowe, usłyszałam huk dobiegający z korytarza. Zdezorientowana podniosłam głowę. Po chwili głośny, męski, szyderczy śmiech. Nikt nie przejmował się tym, więc zdziwiona szturchnęłam koleżankę. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Co jest? - spytała.
- Co się dzieje? - mruknęłam. - Czemu nikt nie idzie sprawdzić co się tam dzieje? - wskazałam na drzwi. 
Kate skrzywiła się. 
- Wszyscy wiedzą kto tam jest i nikomu się nie śpieszy, żeby go zawołać. 
Ruda spuściła wzrok na notatnik, po sekundzie zmieniając temat.
- Mam nadzieję, że będziemy w parze przy tym zadaniu.
Uśmiechnęłam się lekko, może naprawdę nie miałam się czym przejmować? Zdecydowanie jestem przewrażliwiona. Skinęłam głową na jej słowa i już miałam dokańczać notatnik, kiedy drzwi sali otworzyły się. Profesorka podniosła wzrok. Do środka wszedł chłopak, wysoki, szczupły, ubrany w skórzaną kurtkę. Miał blond farbowane włosy, a w dolnej wardze lśnił srebrny kolczyk. Wzięłam głęboki wdech, widząc jak podwija rękaw, ukazując muskularne ramię. Na nim pokazał się ogromny tatuaż. Nie zdążyłam się mu przyjrzeć, bo jego wzrok napotkał mój. Nikt się nie odzywał. Nawet nauczycielka nie spytała go czemu przyszedł tak późno. 
- Jestem. - oznajmił głosem z chrypą. 
Nadal nie odrywał ode mnie zaciekawionego spojrzenia. Byłam przestraszona.. Ha! Ja nie byłam przestraszona, ja byłam przerażona. Teraz rozumiałam dlaczego nikt nie reagował na te odgłosy.
- Widzimy. - powiedziała profesorka. - Usiądź, Horan.
- Jasne. - mruknął.  
Skierował się w stronę Liam'a, który jak na komendę odwrócił się od nas i przesunął na drugi koniec ławki. Ten... Horan usiadł obok bruneta. Spuściłam wzrok na notatki. Postanowiłam go zignorować i nie wdawać się w żadne dyskusje. A zresztą po co miał by się do mnie odzywać. Wzięłam marker, którym chciałam podkreślić temat projektu, kiedy usłyszałam:
- Hej, piękna. 
Mój pisak upadł na ziemię, a ruda znieruchomiała. Przeklnęła cicho pod nosem, patrząc na mnie ze współczuciem. 
- Chyba się nie znamy. -wychrypiał. - Jestem Niall. - przechylił lekko głowę.
Zacisnęłam usta w wąską kreskę. Wiedziałam, że nie ma już odwrotu. I dobrze wiedziałam, że czeka mnie ciężka droga. A jeżeli chcę tu przetrwać, będę musiała łapać się każdej deski ratunku.
- Jestem Julia... - wyjąkałam. 
Uśmiechnął się kącikiem ust i odwrócił. Westchnęłam z ulgą 
Czeka mnie ciężki rok...

1 komentarz:

  1. O jezu, zapowiada się świetnie ♥
    Czekam na nn i życzę weny kochana :*

    Roksana xx

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy